Tradycja polowań - Historia polowań
| Podziel się: |  | | |
2011-10-17, godz. 08:53
Tradycja polowań - Historia polowań Tradycje i broń łowczych
Tradycja polowań sięga odległych czasów, bowiem łowy, były najbardziej popularną rozrywką możnych . Po zakończeniu żniw i przed świętym Jarym królowie, magnateria i szlachta wsiadali na konie i udawali do lasu strzelać na wielką i małą zwierzynę. Do zapalonych myśliwych należał Kazimierz Wielki, Stefan Batory, Jan III Sobieski, natomiast największym uznaniem wśród łowisk cieszyła się Białowieża,ostoja pierwotnych puszcz oraz, żubra.
W sarmackiej Polsce polowano głównie z broni innej niż palna – ta bowiem przez
długi czas była bardzo zawodna. Dlatego na niedźwiedzie polowano przy pomocy
sieci, na żubry oszczepami, korzystano też z łuku i kordelasa, specjalnego krótkiego
miecza do polowania na dziki. Dopiero XVI wiek przyniósł pierwszą broń palną,
nadającą się do skutecznego polowania, lecz drogiego i nadal bardzo zawodnego
arkebuza.
Sokolnictwo i psy myśliwskie
Myśliwi od XVII wieku polowali również przy pomocy drapieżnych ptaków. Z czasem
sokolnictwo stało się osobną gałęzią myślistwa. Sokolnicy byli niezwykle pożądani
na dworach .W bogatszych dworach magnackich zdarzało się, że jednocześnie
zatrudnionych było aż 30 sokolników. Na polowaniach korzystano również z pomocy
jastrzębi, rarogów, a nawet wyszkolonych kruków.
Oczywiście oprócz ptaków myśliwym na polowaniach towarzyszyły psy. W
ciągu wieków powstało wiele nowych ras psów myśliwskich, z których każda
wyspecjalizowana była do innego rodzaju łowów. Na przykład jamniki, jak sama
nazwa wskazuje, służyły do polowań na zwierzynę żyjącą w jamach i norach, ogary,
dzięki swojej sile, używane były do polowań na grubą zwierzynę, natomiast wyżły
służyły do tropienia zwierzyny oraz polowania w wodzie.
Obecność psów na polowaniu była niezbędna dlatego, że kiedyś łowy były dla
podopiecznych św. Huberta bardzo niebezpiecznym zajęciem. Myśliwy, w przypadku
chybionego strzału i wyjątkowo rozwścieczonej bestii, musiał ratować się ucieczką na
drzewo. Znane było powiedzenie: „Kto idzie na niedźwiedzia, niech gotuje łoże, kto na
dzika – mary”.
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu. Chcesz być pierwszy?
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.