» » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

Dzienniczek stażysty na myśliwego – staż w praktyce

Weteran II (14876 punktów)


Ile czasu musimy poświęcić na odbycie stażu kandydackiego, co ma zrobić ten, kto mieszka daleko od łowiska, jaka jest rola opiekuna stażu, czego powinni od siebie nawzajem oczekiwać opiekun i stażysta, jak prowadzić dzienniczek stażysty na myśliwego – na te i inne pytania odpowiada dr Bogdan Balik w ramach naszego cyklu „Jak zostać myśliwym?”, wyjaśniając, jak wygląda staż kandydacki na myśliwego w praktyce.


Czas potrzebny na odbycie stażu i opiekun stażu

Mając spełnione wszystkie wymogi formalne związane z rozpoczęciem stażu, zgłoszenie wniosku we właściwym Zarządzie Okręgowym PZŁ, zarejestrowany dzienniczek stażysty, podjętą decyzję co do ubezpieczenia, czas rozpocząć część praktyczną. I na wstępie powstaje pytanie, jak dużo czasu powinno się poświęcić, aby wywiązać z obowiązków stażowych. Moim zdaniem, jeśli pobyty w łowisku będą rzetelnie przepracowane, to jeden weekend w miesiącu jest zupełnie wystarczający.

Ramowe obowiązki stażysty na myśliwego są określone w uchwale NRŁ, o której była mowa w poprzednim artykule. Przypomnę tylko, że chodzi o uchwałę nr 41/2007. Szczegółowe obowiązki natomiast powinny zostać uzgodnione z opiekunem.

Tutaj pragnę poświęcić kilka słów roli opiekuna i nie muszę chyba nikogo przekonywać, że jego podejście do kandydata jest bardzo ważne. Jest to pierwsza osoba, z którą stażysta będzie się najczęściej spotykał stawiając swoje początkowe kroki w łowiectwie. Niestety, niekiedy zdarza się, że opiekun zupełnie nie wywiązuje się z powierzonego zadania. W swojej pracy spotykałem się ze skrajnymi przykładami odpowiedzialności opiekuna za stażystę. Z jednej strony bardzo budujące postawy zainteresowania terminami kursów, zakresem egzaminu, przeprowadzaniem wstępnego sprawdzianu w kole, z drugiej natomiast - zupełne lekceważenie roli osoby „uczącej” i wprowadzającej w zagadnienia gospodarki łowieckiej. Trudno się wtedy dziwić, że ktoś stażu nie odbył. Oczywiście inicjatywa powinna być po stronie kandydata, ale do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest dobra wola z obydwu stron.

Wracając do częstotliwości pobytu w łowisku, moja opinia jest wygłaszana przez pryzmat mieszkańca dużego miasta, który do miejsca odbywania stażu ma 100-200 km, a niekiedy i więcej. Oczywiście inaczej się będzie sytuacja przedstawiała, jeśli kandydat mieszka 10 km od obwodu, albo wręcz na terenie łowiska. Osobiście pamiętam swój staż, gdy mieszkałem około 30 km od miejsca, gdzie przyszło mi stażować, i w dodatku odbywałem go pod okiem taty, praktycznie w okresie jesienno-zimowym bywałem 2-3 razy w tygodniu w łowisku. Im jest się częściej, tym oczywiście lepiej, ale nie każdy może mieć tak komfortowe warunki. Dlatego też przedstawiona na wstępie częstotliwość wyjazdów na poziomie weekend na miesiąc uważam, że też spełni swoją rolę. Nie liczy się wszak ilość pobytów, a jakość wykonanej pracy.

Odnosząc się do współpracy opiekuna i stażysty bardzo dobrym zwyczajem jest określenie harmonogramu prac oraz terminu ich realizacji. Pozwoli to zarówno jednej jak i drugiej stronie zarezerwować czas, przygotować się i rzetelnie wywiązać z obowiązków. Należy pamiętać, że okres stażu to nie tylko, jak się ogólnie przyjęło, praca przy budowie ambon i paśników, to również czas uczestnictwa w polowaniach zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych, prace przy przygotowywaniu karmy dla zwierzyny, późniejsze jej wykładanie w okresie zimowym, zapoznanie się ze stroną sprawozdawczą poprzez uczestnictwo w Walnym Zgromadzeniu Koła, udział w corocznym treningu strzeleckim połączonym z przystrzeliwaniem broni. Warto zawczasu zorientować się, jakie charakterystyczne sprawy są realizowane w kole w poszczególnych miesiącach. I tutaj powraca rola opiekuna, który będzie umiał te kwestie wyjaśnić i szerzej je omówić. Osobiście zachęcam każdego z kandydatów, aby jak najwięcej wypytywał, kiedy, dlaczego. Im więcej odpowiedzi w terenie, tym łatwiej pewne sprawy zrozumieć. Nic tak nie uczy jak praktyka.

Dzienniczek stażysty na myśliwego

I kolejna bardzo ważna sprawa, z punktu widzenia kandydata do Polskiego Związku Łowieckiego, dokumentowania swoich poczynań. Nie chodzi tutaj o prowadzenie własnych notatek, robienie zdjęć, co swoją drogą jest zawsze miłym wspomnieniem po latach, ale sumienne uzupełnianie dzienniczka stażysty. Wszelkie prace, udział w polowaniach powinny być na bieżąco wpisywane i potwierdzane przez opiekuna, a przy jego nieobecności - innego myśliwego. Dość często zdarza się, że dzienniczek stażysty leży gdzieś głęboko w szufladzie, czy to w zarządzie koła, czy też u kandydata, i jest uzupełniany na zakończenie stażu, albo co gorsza krótko przed egzaminem. Bardzo często zapomnieniu ulegają daty, są wtedy wpisywane z zawodnej pamięci, a osobiście widziałem już jak kandydat, według informacji podanych w dzienniczku, uczestniczył w polowaniu na kaczki w okresie ochronnym. Na szczęście był to wynik zaniedbań pisarskich, a nie faktyczny udział w niecnym procederze.

Na zakończenie chciałbym przyszłym myśliwym, a obecnie jeszcze kandydatom podpowiedzieć, czego w najbliższym czasie mogą spodziewać się w łowiskach i na jakie zagadnienia zwrócić uwagę.

15. sierpnia – początek sezonu polowań na kaczki, łyski oraz gołębie grzywacze

Mianowicie 15. sierpnia rozpoczyna się sezon polowań na kaczki, łyski oraz gołębie grzywacze. Jest to też swoiste jesienne rozpoczęcie sezonu łowieckiego. Oczywiście to ważniejsze, bardziej oficjalne następuje przy okazji Dnia Świętego Huberta – 3 listopada, ale połowa sierpnia jest pierwszą okazją do spotkania w szerszym łowieckim gronie w łowisku.

Z punktu widzenia stażysty to udział w polowaniu indywidualnym, aczkolwiek niekiedy są praktykowane polowania zbiorowe na kaczki, a przy okazji możliwość zapoznania się z pracą psów myśliwskich w biotopie wodnym, poznanie ras, sposobu ich pracy (wystawianie, odszukiwanie postrzałków, aportowanie), ponadto zwrócenie uwagi, że wolno polować tylko na cztery gatunki kaczek, a jakie i czym się różnią? - to już zadanie domowe, a czy odpowiedź będzie pochodziła z książek, Internetu, czy od opiekuna to już zupełnie inna sprawa.

A może przy okazji warto namówić opiekuna na polowanie na grzywacze, pomóc ustawić bałwanki, zapytać o wabiki. Pamiętajcie -im więcej odpowiedzi w terenie tym łatwiej pewne sprawy zrozumieć.

Dr Bogdan Balik
specjalista od szkoleń stażystów w Zarządzie Okręgowym PZŁ w Warszawie


Autor tekstu: Redakcja

 

 


Reklama


komentarze (7)



Jestem stażystą.Spotykając się z kolegami stażystami będącymi w innych kołach,rozmawiając czy opiekunowie są za interesowani pomocą dla stażysty,każdy zna odpowiedz.DB.
[2012-08-14 07:07]


nie wspominając o budowaniu ambon, lizawek oraz paśników za własną kasę lub "zmuszaniu" wpłacania darowizn za rzecz koła... [2013-04-09 18:08]


gdzie się składa podanie na stażystę ? [2013-05-03 12:51]




narzekać nie mogę ,choć mam niedosyt, rozumiem że "guru " ma rodzinę i nie będzie mnie niańczył co niedziela . pozdrawiam kol Tadeusza [2014-02-20 15:55]


Jestem myśliwym, choć niezbyt długo. Dlatego jeszcze pamiętam staż. Nie licząc polowań, prace w lesie i na poletkach zajmowały jakieś 3-4 godziny w tygodniu. Jeden Prowadzący to zdecydowanie za mało. Mój starał się znaleźć mi co raz to innego opiekuna do różnych prac. Budowanie ambon lub innych urządzeń było zrozumiałe samo przez się. Jeśli chcesz, możesz ambonę (paśnik, lizawki, magazyn) zlecić komuś do zbudowania, jeśli masz czas i umiejętności, to zbuduj sam. Dla Koła ważne, żeby stały w wyznaczonym miejscu. Postawimy razem. I faktycznie, ambonę zbijałem i wkopywałem razem z moim opiekunem. Poza tym nabiegałem się w nagance, metodą prób i błędów nauczyłem się prowadzić psy w miocie. Na końcu stażu dopiero brałem udział w próbach dzikarzy i posokowców (jako obsługa imprezy, ale miałem szansę pooglądać) i zdobyłem nieco podstaw teoretycznych. Za to wielu Kolegów zabierało mnie na proszone i komercyjne polowania w różne miejsca, żebym zobaczył, jak to wygląda w innych Kołach, a nie tylko w macierzystym. Nawet tak "egzotyczne", jak dziki w Tatrach, beskidzkie łowisko wytrzebione przez wilki i górskie muflony. A dzienniczek od początku do końca, wraz z zadaniami z Okręgu wypełniał mój Opiekun. Dopiero na egzaminie go zobaczyłem. [2014-04-05 23:22]


Czyli ambony , lizawki , paśniki mam budować sam , i z własnych materiałów ? I czy muszę wydawać jakieś pieniądze na to ? :) [2014-07-12 22:56]


No, raczej tak. Ja miałem komfortową sytuację, bo zostało mi sporo materiału po budowie. Niektóre Koła zapewniają materiał, ale jest ich niewiele. Pogadaj z innymi członkami Koła. Zazwyczaj znajdzie się ktoś, kto ma jakieś dojścia i pomoże uzyskać materiał taniej, lub wręcz za darmo. Poza tym w obecnej dobie często bardziej opłaca się zlecić całą budowę komuś, kto to robi "zawodowo". Przemyśl i policz stawki godzinowe. Jeśli zarabiasz na godzinę więcej niż 20 zł to może lepiej zapłacić 10/h i mieć zrobione. Inna sprawa, że to takie trochę, może nie "oszukiwanie", ale w społeczności graczy komputerowych jest słowo "cheater". [2014-08-17 12:07]

Aby móc komentować musisz być zalogowany!

zaloguje się

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Jak zostać myśliwym - zobacz podobne

Staż kandydacki na myśliwego - krok pierwszy

Czy każdy może być myśliwym?



Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie








|0.019|